Mogłoby się wydawać, że wszystko miedzy Bellą i Edwardem wraca do normy. Po długich namowach dziewczyna przyjmuje oświadczyny wampira. Oczywiście pod warunkiem, że ją przemieni. Edward niechętnie zgadza się na ten warunek. Niestety nie mogą się cieszyć, gdyż wciąż w pobliży grasuje Victoria, której celem jest zabicie Belli. I tak wampiry i wilkołaki łączą siły by pokonać armie nowonarodzonych stworzonych przez Victorię i jej "pobocznego". Dodatkowe zagrożenie stanowią Volturi, którzy na wieść o tym co dzieje się niedaleko Forks mogą zjawić się w miasteczku. A Bella ma jeszcze jeden problem. Jacob wyznaje jej, że ją kocha i prosi by wybrała jego zamiast Edwarda. Dziewczyna też coś do niego czuje. Jest jakby między młotem a kowadłem. Z jednej strony Edward a z drugiej Jacob. Czy Bella ostatecznie zdecyduje z kim będzie? Co się stanie kiedy Victoria i jej armia nowonarodzonych wkroczą do Forks?
"Zaćmienie" to przedostatnia część przygód śmiertelniczki zakochanej w wampirze. I podobnie jak poprzednie części sagi ta odniosła ogromny sukces. Książkę czyta się z zapartym tchem do samego końca. Choć na początku można sobie wyobrazić zakończenie to jednak z czasem nie jest się go pewnym. Jest to za sprawą wahań Belli. Dziewczyna mimo, że zarzeka się iż kocha Edwarda to również czuje coś do swojego przyjaciela. Nie podoba mi się to wahanie. W pierwszej części była gotowa umrzeć dla wampira. Edward był całym jej życiem. W drugiej robiła różne szalone rzeczy by tylko zobaczyć go w wyobraźni. Była bardzo załamana zerwaniem. A teraz kiedy wszystko idzie ku dobremu to ona zaczyna się wahać. Ok, Edward źle zrobił zrywając z nią. Jednak miał ku temu powód. Mimo to Bella straciła pewność siebie i w uczucia chłopaka. Na szczęście jej ostateczny wybór mnie zadowala i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg przygód Belli i Edwarda.
Tytuł polski: Zaćmienie
Tytuł oryginału: Eclipse
Autorka: Stephenie Meyer
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 560
2 września 2013
Kołysanka.
Od
jakiegoś czasu wampiry stały się modne. Pojawiają się zarówno w filmach
(seria Underworl, 30 dni mroku, Saga Zmierzch i wiele innych) jak i
książkach (Saga Zmierzch, Akademia wampirów, Pocałunki wampira i inne).
Głównie są to filmy i książki zagraniczne (przeważnie produkcji USA).
Jednak Polska też ma swoje wampiry. Film "Kołysanka" Juliusza
Machulskiego to pierwszy polski film z wampirami. Jednak żeby było jeszcze ciekawiej nie jest to żaden horror. Tylko wyśmienita komedia, z których słynie pan Machulski. Warto poświecić wieczór na "Kołysankę", bo jest to jedyna kołysanka, która potrafi rozbawić do łez.
Najnowsza komedia mistrza gatunku - Juliusza Machulskiego („Seksmisja”, „Kiler”, „Ile waży koń trojański”), który tym razem postanowił stworzyć przewrotną mieszankę: połączyć humor z elementami grozy. „Kołysanka" będzie inteligentną i nietypową komedią, która proponuje widzom oryginalną zabawę konwencjami. W zagadkowych okolicznościach znikają kolejno mieszkańcy i goście pewnej malowniczej miejscowości. Atmosfera, jak w najlepszych filmach sensacyjnych, gęstnieje ze sceny na scenę, a motorem potęgującym napięcie jest śledztwo prowadzone przez parę policjantów. Jednak tropy urywają się, a niewinne ofiary nadal giną bez śladu, jakby zapadły się pod ziemię… Wartka, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcja fragment po fragmencie odsłania mroczną tajemnicę. Ale Juliusz Machulski nie byłby sobą, gdyby nie było przede wszystkim… śmiesznie, oczywiście! Strasznie śmiesznie…
Najnowsza komedia mistrza gatunku - Juliusza Machulskiego („Seksmisja”, „Kiler”, „Ile waży koń trojański”), który tym razem postanowił stworzyć przewrotną mieszankę: połączyć humor z elementami grozy. „Kołysanka" będzie inteligentną i nietypową komedią, która proponuje widzom oryginalną zabawę konwencjami. W zagadkowych okolicznościach znikają kolejno mieszkańcy i goście pewnej malowniczej miejscowości. Atmosfera, jak w najlepszych filmach sensacyjnych, gęstnieje ze sceny na scenę, a motorem potęgującym napięcie jest śledztwo prowadzone przez parę policjantów. Jednak tropy urywają się, a niewinne ofiary nadal giną bez śladu, jakby zapadły się pod ziemię… Wartka, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcja fragment po fragmencie odsłania mroczną tajemnicę. Ale Juliusz Machulski nie byłby sobą, gdyby nie było przede wszystkim… śmiesznie, oczywiście! Strasznie śmiesznie…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

